Wspominamy ks. Surmińskiego

Z ks. kan. Włodzimierzem Surmińskim - dziekanem dekanatu Chrystusa Króla w Sosnowcu, od 30 lat pracującym w Zagłębiu - rozmawia Piotr Lorenc (tekst archiwalny z 2007 r.)

Piotr Lorenc: - Od 30 lat proboszczuje Ksiądz w Zagłębiu. Jak to się zaczęło?

Ks. Włodzimierz Surmiński: - Może zacznę od utworzenia parafii NMP Wspomożycielki Wiernych, z którą jestem najdłużej związany. Parafia została erygowana dekretem bp. Stefana Bareły 22 stycznia 1969 r. i istniała wobec władz świeckich jako tzw. wikariat terenowy. Początkowo funkcję p.o. proboszcza pełnił ks. Mieczysław Składanowski. Władze wojewódzkie i terenowe były bardzo źle nastawione wobec nowej placówki i proboszcza. Duszpasterstwo sprawowane było w kaplicy na klimontowskim cmentarzu. Warunki były spartańskie. Wnętrze mieściło 50-70 osób, reszta wiernych musiała w czasie liturgii czy nabożeństw stać na zewnątrz w alejkach między grobami. Nie było światła elektrycznego, świeciły tylko lampy naftowe. Żadne delegacje wiernych z podpisami nie dawały rezultatu ani w powiecie, ani w województwie. Po około czterech latach udało się załatwić tylko światło. O budowie kościoła i plebanii nie było mowy. Tzw. pocztą pantoflową przynoszoną przez dobrych ludzi pracujących w urzędach dotarła wiadomość, że dopóki nie będzie personalnej zmiany, dopóty nie będzie żadnych zezwoleń. Te okoliczności legły u podstaw decyzji biskupa diecezji częstochowskiej o konieczności zmiany proboszcza w Juliuszu. W tamtym okresie moi koledzy, w tym i ja, na probostwo czekali od 15 do19 lat. Dlatego wiadomość o nominacji przyjąłem z radością. Tym bardziej, że teren zaproponowany przez bp. Tadeusza Szwagrzyka znałem doskonale jako wikariusz parafii Porąbka, gdzie pracowałem przez 4 lata.

- Parafia zaczęła dopiero powstawać, na jakim etapie zastał Ksiądz Dziekan działania administracyjno-organizacyjne?

- Parafia istniała już od roku 1969. W jej skład weszły bloki osiedlowe nazywane osiedlem Kowalczyka, wydzielone z parafii św. Barbary (obecnie parafii MB Częstochowskiej) oraz jedna ulica - Upadowa, wydzielona z parafii Klimontów. Tworzenie zaplecza dla funkcjonowania parafii było praktycznie niemożliwe. Wprawdzie pojawiła się szansa wykupienia piętrowego domu z niedużym ogródkiem na ewentualną dobudowę kaplicy i sal do katechezy, ale tego zamiaru nie udało się zrealizować. Pozostało cierpliwie czekać na wygaśnięcie oporu władz.

- Ile czasu upłynęło zanim parafia uzyskała pozwolenie na zakup terenu i budowę kościoła oraz plebanii?

- W warunkach, o których wspomniałem, jedynym rozwiązaniem było systematyczne ponawianie podania o pozwolenia na zakup i budowę kościoła. Księża pracujący w parafii mieszkali w domach prywatnych u rodzin. Katecheza była podejmowana w kaplicy cmentarnej. Częstokroć się zdarzało, że lekcje religii były przerywane pogrzebem. Każdorazowo trzeba było wynieść z kaplicy ławki i wnieść je z powrotem. Przełomem był rok 1978. A przyczyniło się do tego następujące zdarzenie: bp Szwagrzyk, który przybył do parafii na odpust i bierzmowanie, udał się procesyjne z mieszkania proboszcza do kaplicy cmentarnej. Przed bramą jednak zerwała się straszna ulewa. Wszyscy uczestnicy doszczętnie przemokli. Spokojny i opanowany bp Szwagrzyk przemówił wówczas bardzo ostro, na końcu stawiając pytanie - „Komu na tym zależy, by w tak podłych warunkach ludzie modlili się do Boga?” To zdanie nagrane przez agentów SB było przełomem. W niedługim czasie istnienie i działanie parafii uznano za legalne, a UM w Sosnowcu wydał pozwolenie na zakup działki i budowę kościoła. Niemniej jednak przez cały następny rok trwały uzgodnienia dotyczące budowy. W tym czasie sporządzono projekt koncepcyjny kościoła - podjęli się tego zadania architekt Roman Łomnicki i dr inż. Radomir Sąsiadek z Krakowa. Prace ziemne rozpoczęliśmy 19 maja 1980, za niecały miesiąc przystąpiliśmy do betonowania płyty o powierzchni 40 x 22 m kw. i potężnych ław fundamentowych zbrojonych na IV kategorię szkód górniczych. 22 listopada 1981 r. - to dzień poświęcenia placu i wmurowania kamienia węgielnego, poświęconego w Częstochowie przez Papieża Jana Pawła II. Grudzień 1981 - to czas pierwszej Pasterki w stanie wojennym, sprawowanej w dolnym kościele. 18 IX 1985 - to poświęcenie dolnego kościoła i sal katechetycznych. Do końca 1986 r. ukończone zostały mury całego kościoła z dwunastoma filarami podtrzymującymi strop górnego kościoła. Rok 1987 wiąże się z pokryciem dachu świątyni blachą cynkową i dalszymi pracami przygotowawczymi do konsekracji kościoła, która miała miejsce 29 października 1989 r. Konsekracji dokonał ordynariusz częstochowski bp Stanisław Nowak. Warto nadmienić, że parafia posiada cmentarz grzebalny. Załatwianie placu trwało 10 lat. Kaplicę cmentarną poświęcił 15 października 1998 r. bp sosnowiecki Adam Śmigielski SDB.

- Jak pracuje się w Zagłębiu? Wychował już Ksiądz Dziekan niemal dwa pokolenia wiernych, a czekają następne...

- Praca w Zagłębiu w porównaniu z innymi regionami Polski jest nieco trudniejsza. Ludzie w minionych latach związani z przemysłem i pracą w kopalniach byli uzależnieni od partyjnych układów i władz komunistycznych. Religijność osłabiana była przez niedzielną pracę, kontrolowana i ośmieszana na każdym niemal kroku. Szykanowane, fotografowanie udziału w uroczystościach religijnych, także ślubów i chrztów, miało wpływ na zaniechanie praktyk religijnych - zwłaszcza niedzielnych Mszy św. Działała jednak zasada naczyń połączonych: jedni odpadali, inni wracali do Kościoła. Pamiętam zdarzenie z kolędy - wówczas jeszcze pracowałem w Porąbce - z bloku „Dom Górnika”. Nie mogłem dostać się do mieszkań, gdyż pojawiły się telefony od dyrektora kopalni do rodzin z zakazem wpuszczania księdza. Z niesmakiem musiałem zawrócić z tego bloku. Jednak każdy mały sukces duszpasterski osiągany w tych warunkach cieszył niepomiernie. Radością w pracy kapłańskiej na tym terenie są ludzie mocno oddani Kościołowi, na których zawsze można liczyć, którzy stanowią w moim odczuciu czwartą część parafii. Taką nadzieję zasiali ludzie Zagłębia, gdy w 1980 r. trwało w parafiach nawiedzenie kopii jasnogórskiego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Był to fenomen religijnego przebudzenia. Przeżycie tych nawiedzin sprawiło, że dużo ludzi wróciło do Kościoła. Żyjący w związkach cywilnych prosili o ślub kościelny, chrzciliśmy starsze dzieci, pojawiło się wiele nowych twarzy na niedzielnych Mszach św., zwiększyła się liczba osób przystępujących do Stołu Pańskiego. Jeszcze większe przebudzenie religijne nastąpiło w czasie pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Sosnowca, czego świadkiem był 400-tysięczny tłum wiernych na palcu Papieskim. Z perspektywy tych 30 lat uważam, że warto pracować w Zagłębiu. Co tu dużo mówić, wrosłem w tę ziemię, w trudności, bolączki, ale i radości wiernych. Udało mi się wybudować kościół i plebanię. I Bogu dziękuję, że na zagłębiowskiej ziemi jest mi dane realizować swoje powołanie kapłańskie.

Ks. Włodzimierz Surmiński

* 23 lutego 2016 - zmarł w 81. roku życia i 58. roku kapłaństwa. Spoczął na cmentarzu parafii Sosnowiec-Juliusz, którą kierował przez 33 lata, aż do roku 2010, kiedy zamieszkał jako emeryt w Domu św. Józefa w Będzinie.