Jeden z warszawskich księży opowiadał, że chodził kiedyś po kolędzie i nieco zdziwiony słyszał, jak w jednym z mieszkań padło pytanie: idzie ksiądz pod siedemnastkę? To dobrze, bo tam trzeba iść. W kolejnym mieszkaniu znowu: idzie ksiądz do siedemnastki? Tam ksiądz jest potrzebny. Sytuacja powtórzyła się jeszcze ze dwa razy.